NA  WSTĘPIE KRÓTKI  KOMENTARZ

Jest to książka dokumentalna opublikowana przeze mnie w języku niemieckim w 2000 egzemplarzy w lutym 1982 roku w Oberursel pod Frankfurtem nad Menem nakładem własnym. Książka zawiera moją skargę do generała Jaruzelskiego, przekazaną przez ambasadora polskiego w Kolonii Ministerstwu Sprawiedliwości. Niestety MS skargę pozostawiło bez biegu opierając się o akta Sądu Marynarki Wojennej w Gdyni – taką mam informację z MS. Ale MS jest niewiarygodne, albowiem jednocześnie twierdzi, że ta informacja dotyczy innej osoby o tym samym nazwisku czyli innego Jerzego Kowalczyka. Ale na tą skargę ja nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, mimo że się ciągle o nią upominam.

            Książkę ogłaszałem w niemieckim tygodniku „Die Zeit” i rozeszła się na cały świat. Można ją znaleźć w bibliotekach Kongresu amerykańskiego, Instytutu Hoovera, Bundestagu i na wielu uniwersytetach niemieckich i amerykańskich. W języku polskim opublikowałem ją na jesieni 1982 r. i tylko w 150 egzemplarzach. Nie jest ona dostępna nigdzie w Polsce, a najwyższy czas, aby chociaż historycy zapoznali się z nią. Historycy szeroko opisują aspiracje zagarnięcia władzy przez gen. Moczara i jakoś dziwnie nabierają wody w usta i nie wyjaśniają, jak to się stało i dlaczego gen. Moczar w końcu do władzy nie doszedł. Odpowiedź znajdziecie Państwo po przeczytaniu tej książki.   

            Moja skarga do władz zawiera ŚWIADECTWO moich doświadczeń z rasistowską mafią komunistyczno moczarowską, oraz moje ówczesne komentarze na ten temat, oraz trochę dokumentów ! Frakcja  gen. Moczara w PZPR usiłowała najpierw zwerbować mnie na TW i mimo, że jej się to nie udało, wymusić ode mnie fałszywe zeznania przeciwko szwagrowi Gomułki, czyli usiłowała dokonać zamachu stanu, a mnie następnie zamordować.

            W tekście tym być może czytelnik znajdzie jakieś niejasności, proszę wtedy o bezpośrednie pytania skierować do mnie internetem.   

            Jedną zasadniczą niejasność pozwolę sobie ujawnić od razu na początku.

            Opisując w książce sprawę postanowiłem wyjaśnić tajemnicę zatrucia jednego oka i czarnej na nim plamy. Dwa lata po zatruciu moje oko ciężko chorowało i nic na niego nie widziałem, miałem straszliwe bóle oka oraz głowy. Lekarze zdecydowali w końcu o usunięciu go i ostatecznie zostało usunięte. Jednakże wszyscy lekarze tak w Polsce jak i w Niemczech absolutnie nie chcieli uwierzyć, że choroba i usunięcie tego oka jest spowodowane doustnie podaną trucizną, oraz że widoczna była na nim jakaś plama. Twierdzili, że coś takiego jest nie możliwe i delikatnie wątpili w moją wiarygodność. W związku z tym napisałem pismo o jednakowej treści do pięciu prof. medycyny zajmujących się oczami w Niemczech do kliniki we Frankfurcie, Giessen, Monachium, Koeln i w Sztutgarcie, w którym to piśmie zadałem pytanie, czy możliwe jest zatrucie jednego oka doustnie podaną trucizną ? Od każdego z nich otrzymałem natychmiast odpowiedź. Brzmiała ona – NIE, coś takiego jest niemożliwe, dwóch z nich nawet pozwoliło sobie sugerować, iż nie wiem o czym ja piszę. Ale jednak jeden z nich wyjaśnił zagadkę stwierdzając, że w zasadzie zatrucie jednego oka jest nie możliwe, bo trucizna zazwyczaj atakuje oboje oczu, ale w wypadku gdy jedno z nich wcześniej było uszkodzone lub odmienione, to trucizna zaatakuje to słabsze oko, a drugie oszczędzi. I tak właśnie było u mnie i wtedy przypomniałem sobie, że kiedyś Stasiek wypytywał mnie o oczy i powiedziałem mu, że lewe oko miałem w dzieciństwie uszkodzone. Po otrzymaniu tych informacji zrozumiałem drugi cel zatrucia mnie w więzieniu, drugi, że tak powiem zapasowy cel, czyli uczynić mnie niewiarogodnym dla lekarzy, a nawet doprowadzić mnie do szaleństwa. Sprzedając książkę sprzedawałem ją również często osobiście na ulicach pod księgarniami, które wystawiały mi stolik, eksponowały książkę wraz z autorem, czyli podpisywałem  je chętnym. Sprzedawałem je również na dziedzińcach uniwersytetów i nie raz przeżywałem ciężkie chwile gdy jeden czy drugi lekarz oglądając moją książkę patrzył i uśmiechał się dziwnie, albo nawet pukał się w głowę i twierdził, że to nie możliwe tzn. zniszczenie jednego oka trucizną jest niemożliwe. Odkładał książkę i odchodził. Ale miałem też przypadek odwrotny, gdy jeden z pracowników akademickiej kryminologii nabył książkę, a następnego dnia przyszedł i śmiejąc się powiedział „ panie Kowalczyk pan opisuje swoją historię jak gdyby była ona czymś nadzwyczajnym i wyjątkowym, tymczasem wszystko co pan pisze jest  znaną od setek lat metodą zbrodni politycznej”.                              

             Zapraszam Państwa do przeczytania, jest to oryginalny tekst napisany w 1981 r. i wydrukowany w 1982 r, to znaczy tuż po wprowadzeniu stanu wojennego.  

Książka stanowi całość, jedynie w celu internetowej publikacji została podzielona na trzy części:

Akt oskarżenia ... - część 1

Akt oskarżenia ... - część 2

Akt oskarżenia ... - część3